BIAŁA ŁECHTACZKA: NIE nierówności, stereotypom i nietolerancji
 
Wszystko, co z tematem związane
FEMINIZM, czyli co dzieje się z połową naszego (i nie tylko naszego) społeczeństwa

MASKULIZM, czyli co dzieje się z drugą połową naszego (i nie tylko naszego) społeczeństwa

ŁAMIEMY NIEZŁAMANE, czyli odkrywanie tajemnic (nie tylko poliszynela)

CZYTELNIA, czyli czytaj

RECENZJE, czyli polecamy książki, filmy, muzykę itd. o tematyce nam bliskiej

SŁOWNICZEK, czyli WIEDZ WIĘCEJ!
Kolekcje
OSÓB ZWIĄZANYCH Z FEMINIZMEM, czyli kto, kiedy i co zrobił

OSÓB ZWIĄZANYCH Z MASKULIZMEM, czyli kto, kiedy i co zrobił

REPREZENTANTÓW SPOŁECZNOŚCI LGBT, czyli sławne persony
Kontakt
KONTAKT z Białą Łechtaczką
Online
Gości Online: 1
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 29
Najnowszy Użytkownik: Joshveins
"JA, MY, WY, ONI I DZIEWCZĘTA"
Bardzo przyjemnie jest nam zakomunikować, że otrzymaliśmy pierwszą pracę od jednego z naszych użytkowników! :)
Zamieszczamy ją dziś na naszej stronie. Jest to krótkie opowiadanie, napisane na wzór pamiętnikowego wpisu, wypowiedź bliżej nieokreślonego chlopaka, który mówi o swoim problemie. Jakim? Przeczytajcie sami! :) Opowiadanie ma wyraźny przekaz feministyczny, dlatego Biała Łechtaczka zgadza się na zamieszczenie pracy.
UWAGA!

Praca zawiera dużą ilość wulgaryzmów i opisów stosunku seksualnego. Admin Białej Łechtaczki zezwala na publikację opowiadania na swej stronie, jednak z góry ostrzega: jeśli nie odpowiada Ci język tzw. podwórkowej łaciny i nie preferujesz tekstów otwarcie omawiających kwestie seksualne - nie czytaj tej pracy!
Tekst może mieć wydźwięk mizoandryczny - publikujemy go jednak, bo jest ma formę opowiadania, nie jest to literatura faktu, więc pewne zabiegi stylistyczne usprawiedliwiają ten wydźwięk.
Życzymy miłego czytania!


"Ja, my, wy, oni i dziewczęta"

Kiedy doszło już do tego i kochałem się z dziewczynami, zawsze jakoś dziwnie się czułem. Bo tak w ogóle to już teraz pragnę zaznaczyć, że to dwie różne sprawy: uprawiać seks z facetem i uprawiać seks z kobietą. To ponoć normalne, ale jakby nie było, tak na wszelki wypadek, zaznaczyłem to. Oczywiście chodzi tutaj o fizyczne różnice, których omawiać chyba nie muszę (nie chce mi się). Boże drogi, od czego by tu te prawdziwe wyjaśnienia zacząć, bo wyjaśnienia pewnie będą potrzebne, skoro już zacząłem tę kwestię. Hmm oraz Ehhh. No dobra, to trochę jednak będę musiał pociągnąć z biologii. No więc, jak ogólnie wiadomo, że tu penis, tam łechtaczka. Tu dziura, tam kluczyk, choć właściwie (i o to biega) idąc dalej śmiało można stwierdzić, że i tu dziura i tam dziura. Kopiąc głębiej, odważnie rzec można, że tu dwie dziury, a tam dziura oraz kluczyk. Ale jeżeli zakupimy stosowne oprzyrządowanie, to bieżąc dalej tym samym tropem, dzielnie dodać możemy, że ty dwie dziury oraz kluczyk, a tam dziura i kluczyk. Aż wreszcie, pędząc w tym samym myśleniowym kierunku wciąż i wciąż, dobiegamy do ważnego stwierdzenia, że do rzeczy nic tu nie ma ani dziura ani kluczyk. Sedno leży gdzieś zupełnie indziej.
Wydaje mi się, że wszystko tkwi w środku we mnie. Aczkolwiek powody tego tkwienia w s z y s t k i e g o we mnie są całkowicie odzewnętrzne. Najpierw są to pornosy. Co to pornos to każdy zainteresowany wie, nawet chyba niezainteresowany, więc objaśniać nie będę. Każdy świerszczyk, jaki w życiu obejrzałem, wbił się w moją, no (tu znacząco prycham), pamięć może nie, ale w świadomość pewnych rzeczy i pojmowanie pewnych kwestii bardzo mocno. Kobiety w każdym pornosie są tymi pośledniejszymi członkami zabaw. To one zawsze grają rolę łatwych kurew, ich wyzywające spojrzenia spod kilogramów tandetnego i ordynarnego tuszu do rzęs i tego drugiego do powiek są obleśne oraz nienaturalne. Zawsze martwię się, że te biedne kobiety są do tego wszystkiego przymuszane, lane, bite, gwałcone na wizji za kilkadziesiąt złotych/euro/niegdysiejszych marek/funtów. Nikt nie jest tego pojmowania tych spraw z mojego łba wybić. Jak widzę te kurwy, to mi się tylko płakać chce. W ogóle mnie to nie jara. Ich nibypodniecające stroje są jak jakieś żałosne kostiumy. Ten cały antourage o łzy żałości przyprawia. Nie podnieca to nic a nic, a zaczyna ci się tej kobiety przykro robić, tego jak się stara, jak w tej nienaturalnie krótkiej kiecce bieży, jak ten mejkap poprawia. Facet to chociaż ma na końcu wytrysk i jest ok., a te w 99% przypadków muszą udawać, że im zajebiście, strzelać miny do kamery mówiące „tak, genialny jesteś, kowboju, genialny”, które to słowa trafiają i do faceta ją stukającego, i do gości masturbujących się przed ekranem. To wszystko gra, ciągłe udawanie. I zawsze pieprzone są caluchne, z góry w dół, w cipę, w odbyt, w cipę i w odbyt, w usta i w cipę i w odbyt. I sobie pomyśl, człowieku, że jesteś posuwany w każdy możliwy otwór twojego ciała przez obcych tobie osobników, a jeszcze do tego zmuszony jesteś do uśmiechania się, kręcenia dupką, wodzenia oczyma na pokuszenie i do tego kurwa wszystkiego zajebiście ekstra wypadałoby wyglądać jeśli chodzi o fryz i mejkap, co by się wszystko podczas pierdolenia nie rozjebało, nie rozmazało. A żeby jeszcze tego było mało, to znowuż zawsze wszystko muszą połykać. Wyobraźcie to kurwa sobie sobie! Ludzie! Kurwa! Macie dosyć, wypieprzeni jesteście we wszystkie swoje dziury, zmęczeni jesteście, nic wam się już kurwa nie chce, a tu jeszcze podejdzie spocony, śmierdzący facet, taka szafa trzydrzwiowa wypełniona muskułami i rozhukaną swą brutalnością, otworzy ci kurwa własnoręcznie, chamsko twoje własne wymalowane podróbką mejbelin usta i ci się zleje do środka. Tak kończy się 99% scen porno. Ja cię pierdolę. Dlatego filmy porno mnie nie rajcują. Zepsuły mi przyjemność stosunku z kobietami.
No a wszystko to wskazuje na te wieczne role damskie i męskie, na te różnice, dualizmy, podziały oraz dychotomie. Bo to się wszystko, kretyni i kretynki, tak jakby łączy. Że facet to kurwa wejdzie, wyrucha, zaśmierdzi, wyjebie we wszystko, co jest dziurą, a potem jeszcze ci się w buzi spuści. Dobrze że przy tym jeszcze nie leje po mordzie, nie zagania do zlizywania jego moczu z podłogi. Kurwa. Pierdolone pornosy. Pierdolony patriarchat. Pierdoleni, kurwa w dupę jebani, faceci, męski ród, co mi przyjemność z seksu z kobietami odebrał. Bo, Boże mój drogi, kochany, jak ja już tego tego z dziewczyną, fajnie jest, ona fajna, ja – tego nie wiem, pewnie też fajny, fajny pokój, fajna sukienka, ale może lepiej ją zdejmiesz. Toć ona już zdejmuje, jest fajnie, jest kul oraz okej. Jesteśmy nadzy, fajnie, fajowo, kładzie się na łóżku i ja przechodzę do rzeczy, którą naprawdę lubię. Zabieram się za tę jej część ciała, której nie mam ja, i oporządzam ją w iście królewskim stylu. Nie, nie chodzi mi o chwalenie się. Pewnie też wyolbrzymiam, nie wiem. Ale zostawmy to. Biega o to, że zajmuję się tym, co mnie rajcuje w pizdu. Ale zajmuje się tym tak, że nie widzę jej twarzy. Skupiam się na waginie. Na wargach. Na łechtaczce. Zajebioza w ogóle. Nie będę się wdawał w szczegóły, kiedyś z pewnością wydam o tym jakiś poczytny podręcznik, co przez MEN zostanie zatwierdzony do użytku dla dzieci do lat trzech, więc sobie wtedy poczytacie więcej. Chodzi o to, że nie patrzę na dziewczynę. Część jej ciała od pasa w górę jest dla mnie zamknięta, w sferze jakiegoś trudnego do opisania, nieobjaśnialnego tabu. Boże drogi. Nie śmiem spojrzeć jej w oczy, choć tuszę, że ma fajne oczy. Nie mogę, nie potrafię tego zrobić. Nawet piersi nie dotykam. To wszystko to dla mnie zbyt wiele. Zbyt wiele. Bo jakbym tylko spojrzał w jej oczy, od razu zobaczyłbym w nich to jakieś... przerażenie? Czuję, że ona się mnie boi. Jakie to irracjonalne. Ona zapewne nie odczuwa lęku, ale j a czuję jej lęk. Lęk i tę przymuszoną uległość. Że ona jest. Że ja za chwilę będę w mocy WZIĄĆ JĄ. WZIĄĆ JĄ. WYRUCHAĆ JĄ. Nie będziemy uprawiali seksu, ale TO JA BĘDĘ JĄ RUCHAŁ/STUKAŁ/PIEPRZYŁ. Kumacie o co chodzi? Bo nie mam pojęcia, jak to wyjaśniać. Boże drogi, dopomużże mi choć raz. Chodzi o to, że w tej chwili, w tym momencie bierze mnie myśl/uczucie/pewność, że nie kocham się z kobietą, ale PIERDOLĘ ZMUSZONE DO ULEGŁOŚCI ZWIERZĘ, które przez tyle wieków było do bycia tym zmuszonym do uległości zwierzęciem przyzwyczajane (co bez większych trudności daje się zauważyć właśnie w pornosach). Ba, przystosowywane! Nawet w seksie gejowskim jest to uwidocznione, a nawet uwypuklone. Wyobraźcie sobie dwóch gejów. Od razu myśli się: o, ten w bluzie z kapturem to w seksie na pewno jest kobietą. Nikt nie pomyśli: on jest pasywny, tylko: on jest kobietą. A gej pasywny (w jakiś sposób kojarzony od razu z kobiecością) to już najgorsze z najgorszych, czyli coś gorszego niż gej w ogóle. Ech, czy istnieje jakiś pedalski bóg? Bo już nie wiem, do kogo się zgłosić z lamentami w tej kwestii. Bo cóż nam z tego wychodzi. Że kobieta/kobiecość/kobiecy to wyrazy/określniki wyrażające to coś, co zawsze kojarzyło się ujemnie, jako coś słabszego, nie wartego poświęcenia dłuższej chwili uwagi, niż to potrzebne. Na ten przykład: „kobieta” i „mężczyzna”, „gej ‘kobiecy” i „gej ‘męski”, „literatura kobieca” (pierdoły, babci sranie, pierdolenie o dupie Maryni) i „literatura męska” (kluczowe, istotne sprawy, czyli wojna, zabijanie, adorowanie kobiety – która sama adorować już nie powinna).
I tak wsuwam w jej cipkę i wysuwam z jej cipki mój penis, a myślę sobie, że nie KOCHAM się Z NIĄ, nie UPRAWIAM z NIĄ SEKSU, ale JĄ JEBIĘ, JĄ PIERDOLĘ, JĄ SYPIĘ, JĄ RUCHAM, JĄ STUKAM. Że tradycja moje myślenie ustawia na sobie odpowiednie tory: to ty coś z nią robisz ciągle, ona się nadstawić i poddać musi.
Skutki naszej cywilizacji pokonały naturę. Mickiewicz i jego pierdolone sonety się w swym rodzinnym grobie przewracają. Kobieta przestała być czymś atrakcyjnym, przeistaczając mi się przed oczami w uległe, słabe, wystraszone coś, czego żal.
Bo jak ja widzę ją, to mi żal dupę ściska. A że wrażliwy jestem, a mój mały (dlaczego penis ma przydomek „mały”?) jeszcze wrażliwszy, erekcja ustaje, a podniecenie przeradza się stopniowo w poczucie smutku, żalu, współczucia i świadomości tak wielkiej niesprawiedliwości na świecie, że łzy stają mi w oczach. Wyjmuję oklapnięty penis z jej waginy. A ona mi się zamienia w zastraszone, zahukane zwierzę. Biorę ją na ramiona, płacząc ze wzruszenia i żałości, lituję się nad tym biednym boskim stworzeniem, wypełnia mnie rozpacz przez jego oraz jego gatunku położenie. Czym prędzej chwytam za słuchawkę i wybieram numer, wciąż trzymając skulone zwierzątko w ramionach, czując, jak drży, jak płacze, jak tuli się i kuli, wystraszone. Za godzinę będą z Animalsu i tam Bogu drogiemu dzięki się nim dobrze zajmą.
kurdubelle

................................................................................................................................................................

Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Różne
AKCJE BIAŁEJ ŁECHTACZKI, czyli sprawdź, co robimy

KONKURSY

WASZE PRACE, czyli Ty przesyłasz, my publikujemy

WSPÓŁPRACA
Cytat miesiąca
"Zostałam feministką w alternatywie wobec zostania masochistką ." Sally Kempton
Ankieta
Czy jesteś za związkami partnerskimi dla par jednopłciowych?

tak

nie

tak, ale nie w Polsce

Musisz się zalogować, żeby móc głosować w tej Ankiecie.


Załóż : Własne Darmowe Forum | Własną Stronę Internetową | Zgłoś nadużycie