BIAŁA ŁECHTACZKA: NIE nierówności, stereotypom i nietolerancji
 
Wszystko, co z tematem związane
FEMINIZM, czyli co dzieje się z połową naszego (i nie tylko naszego) społeczeństwa

MASKULIZM, czyli co dzieje się z drugą połową naszego (i nie tylko naszego) społeczeństwa

ŁAMIEMY NIEZŁAMANE, czyli odkrywanie tajemnic (nie tylko poliszynela)

CZYTELNIA, czyli czytaj

RECENZJE, czyli polecamy książki, filmy, muzykę itd. o tematyce nam bliskiej

SŁOWNICZEK, czyli WIEDZ WIĘCEJ!
Kolekcje
OSÓB ZWIĄZANYCH Z FEMINIZMEM, czyli kto, kiedy i co zrobił

OSÓB ZWIĄZANYCH Z MASKULIZMEM, czyli kto, kiedy i co zrobił

REPREZENTANTÓW SPOŁECZNOŚCI LGBT, czyli sławne persony
Kontakt
KONTAKT z Białą Łechtaczką
Online
Gości Online: 1
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 28
Najnowszy Użytkownik: AntonioDah
RECENZJE, czyli polecamy książki, filmy, płyty itd. o tematyce nam bliskiej

PRACA KONKURSOWA: autorka otrzymała w nagrodę tom opowiadań I. Filipiak "Magiczne oko"

Olga TOKARCZUK "PROWADŹ SWÓJ PŁUG PRZEZ KOŚCI UMARŁYCH"

Najnowsza książka poczytnej polskiej pisarki Olgi Tokarczuk to kryminał nie gorszy od słynnych kryminałów Christie czy Marininy. Najnowsza powieść pt. „Prowadź swój pług przez kości umarłych” to książka w dużej mierze niezwykle różniąca się od poprzednich literackich dokonań Tokarczuk. Owa różnica przede wszystkim bazuje właśnie na formie – nie mamy tu już do czynienia z długimi, sentymentalnymi opowieściami, jakimi autorka raczyła nas przy okazji „Domu dziennego, domu nocnego” czy „Prawieku i innych czasów”. „Prowadź swój pług przez kości umarłych” to powieść o nowej formie, trzymająca w napięciu kryminalna zagadka, której wyjaśnienie – jak to w kryminałach – otrzymujemy dopiero na końcu tomu. Bezwzględnie warto jednak na nie poczekać!

Powieść, oprócz może nowej dla Tokarczuk formy, prezentuje sobą wszystko to, co już u pisarki znajome i tak lubiane – lekkość języka, wspaniałe metafory, celne spostrzeżenia i godne uwagi refleksje, których co najmniej cześć nadaje się do zawieszenia nad łóżkiem i zastosowania w życiu codziennym. Poza tym, że powieść jest kryminałem, ma również charakter feministyczny i ekologiczny.

Główną bohaterką książki jest Janina Duszejko, mieszkanka jednej z wsi Kotliny Kłodzkiej, miejsca zapomnianego niemal przez całą resztę „cywilizowanego” świata. Janina Duszejko – emerytowana nauczycielka, jest kochającą i szanującą zwierzęta, doglądającą zimą domy sąsiadów, raczej cichą kobieta – wszystkie te przymioty sprawiają, że Janina tak naprawdę jest odrzucona na margines społeczeństwa, przez większą jego cześć rozpoznawana jako Zwyczajna Polska Stara Baba, nic nie znacząca, odrobinę pomylona, właściwie zawadzająca reszcie i zasługująca na rychłe odejście z tego świata. Janina Duszejko jednak nie ma zamiaru zamknąć swych oczu, przede wszystkim nie ma zamiaru milczeć w sprawie, na której najbardziej jej zależy.

We wsi, w niewyjaśnionych okolicznościach, giną kolejno poważane przez lokalną społeczność persony, których wspólny mianownik mógłby wyglądać następująco – umiłowanie do polowania. Przy ciałach zostają odnalezione różne ślady zwierząt, a to odciski raciczek saren na śniegu, to znowuż zagrożonego gatunku żuki na ciele denata. Zemsta zwierząt? Janina Duszejko gorąco wierzy w to wyjaśnienie, starając się przekonać pozostałych mieszkańców do swojej teorii.

Książka zatem z jednej strony opowiada o kobiecie, która reprezentuje w Polsce sporą liczbę takich jak ona – kobiet wypychanych poza granicę ważnych dla społeczeństwa spraw. Kobiet uznanych jako lekko stuknięte – starsze, kochające zwierzęta, mające swoje zainteresowania odbiegające od normy i być może dlatego nacechowane jako ich małe szaleństwa. Takie kobiety traktuje się z góry – ot, wariatki! I nikt nie stara się je zrozumieć a przede wszystkim – nikt nie próbuje wysłuchać tego, co mają do powiedzenia. Dzięki Tokarczuk możemy posłuchać głosu jednej z nich – i dowiedzieć się multum interesujących, z pozoru nieistotnych, a jednak tak znaczących rzeczy.

Z drugiej strony jest to powieść o charakterze prozwierzęcym. Tokarczuk łamie przyjęte w Polsce normy, po pierwsze ośmiesza stereotyp ważnych męskich person, pełnych testosteronu, zapalonych myśliwych, których zabawy w polowanie okazują się dla zwierząt walką o banalne (i w swej banalności najważniejsze) życie. O przeżycie po prostu! Po drugie, Tokarczuk stara się upłynnić granicę, jaką z dziwną i podejrzaną łatwością stawiamy pomiędzy człowiekiem a zwierzęciem. Wywyższanie, gloryfikacja gatunku ludzkiego cechowała od zawsze naszą kulturę i religię, zwierzęta były i są czymś gorszym, pośledniejszym, przede wszystkim: zwierzę to nie człowiek, więc nigdy nie będzie tak „godne”, „dostojne”, „ważne” i pełne „moralności”, jak ludzie. No przecież! Tokarczuk pokazuje, że powyższe truizmy nie muszą wydawać się tak oczywiste i przede wszystkim prawdziwe.

Najnowszą książkę Tokarczuk polecam absolutnie wszystkim – do poczytania, do śledzenia akcji, do przemyślenia swojego systemu wartości! Naprawdę zmuszająca do ruszenia naszą „ludzką” głową i zastanowienia się nad tym, czy to, co widzimy i co zostało przyjęte jako moralne, na pewno jest moralne?

Bieleenka

"Dyzio znalazł w Internecie krótki filmik. Trwa minutę, nie więcej. Dorodny Jeleń atakuje myśliwego. Widzimy go, gdy stoi na dwóch nogach, a przednimi uderza w Człowieka. Myśliwy przewraca się, lecz Zwierzę nie przestaje, depcze po nim z wściekłością, nie pozwala mu się wyczołgać spod kopyt. Człowiek próbuje chronić głowę i uciec na kolanach spod rozwścieczonego Zwierzęcia, ale Jeleń znowu go przewraca.
Ta scena nie ma końca, nie wiadomo, co się potem stało, i z myśliwym, i z Jeleniem.
Leżąc w moim ciemnym pokoju, w środku lata, oglądałam ten film w nieskończoność." (fragm. książki "Prowadź swój pług przez kości umarłych" O. Tokarczuk)


O. Tokarczuk, Prowadź swój pług przez kości umałych, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2009

................................................................................................................................................

Virginia WOOLF "POKÓJ JAKUBA"

Kolejna powieść angielskiej klasyczki modernizmu przetłumaczona na języ polski. Możemy już chyba mówić o jakimś wysypie czy zalewie polskiego rynku wydawniczego przez woolfszczyznę. Jedni zacierają swe czytelnicze dłonie i umysły, drudzy zaś otwierają portfele, by finansowo korzystać z dorobku pisarki. Niemniej jednak, "Pokój Jakuba" wypadało w końcu wydać w języku polskim, na co powieść czekała niemal wiek.

Utwór Woolf może być wspaniałym wprowadzeniem w jej styl, w świat charakterystycznych dla jej pisarstwa określeń, metafor, płynącego języka, w którym czas rwie jak strumień, ale ukazany jest poprzez urywane, szczególne momenty.

"Pokój Jakuba" jest powieścią-przędzeniem, snuciem historii jednego, określonego młodzieńca i jednocześnie snuciem (powtarzających się, niezmiennych, wiecznie o tym samym charakterze) dziejów całego świata. Rzeczywistość zamyka się w osobie Jakuba Flandersa i gdy on poznaje przeróżne kultury (bądź po prostu Kulturę), podróżując po Anglii, Italii i Grecji, świat wokół 'dzieje się' i płynie razem z nim, by dojść do tragicznego, a zarazem zupełnie nie poruszającego przecież spostrzeżenia, że cała Kultura właśnie to jakieś wmówienie, mało znaczący aspekt świata. Rzecz wygląda właściwie tak, że "zostaliśmy wychowani w złudzeniu" ("Pokój Jakuba", str. 241) I choć nie jest to główny przekaz książki, teza ta wyraziście wybija się na tle spokojnych, niekiedy melancholijnych, ale wciagających, klatek-wspomnień-opisów dnia codziennego.

Choć Jakub obdarzony został przez Woolf pewnymi cechami, charakteryzującymi ideał młodego mężczyzny, aktywnego osobnika, wyalienowanego, zainteresowanego literaturą i myślą filozoficzną, snującego się myśliciela, ciekawego świata i bacznie się rzeczywistości przypatrywującemu, być może po trosze naiwnego białego młodzieńca z klasy średniej, bohater ten okazuje się jednak swego rodzaju 'every(wo)manem', człowiekiem 'po prostu'. Choć Kultura oznaczyła jego cechy jako "męskie", Jakub okazuje się przedstawicielem kondycji ogólnoludzkiej, który z jednej strony pragnie poznać tajemnice świata, zgłębić piękno otaczającej nas rzeczywistości, a z drugiej strony skazany jest na jakąś ogólnie znaną porażkę, na przyjęcie pozycji przegranego i "maluczkiego", na ukorzenie się przed Światem, a w końcu (z konieczności?) na... śmierć.

"Zdaje się, że mężczyźni i kobiety są winni w tym samym stopniu. Zdaje się, że głęboka, bezstronna i całkowicie sprawiedliwa opinia naszych bliźnich jest rzeczą nieznaną. Albo jesteśmy mężczyznami, albo kobietami. Albo jesteśmy zimni, albo sentymentalni. Albo młodzi, albo się starzejemy. W każdym razie życie jest jedynie pochodem cieni i jeden Pan Bóg wie, czemu z takim zapałem bierzemy je w objęcia i z takim bólem przeżywamy ich odejście, skoro to tylko cienie. I dlaczego, skoro to wszystko i jeszcze dużo więcej jest prawdą, dlaczego zaskakuje nas nagłe olśnienie, że oto ten młody człowiek jest ze wszystkich rzeczy tego świata najrealniejszy, najsolidniejszy, najlepiej nam znany - dlaczego? Wszak już za moment nic o nim nie będziemy wiedzieć." (fragm. "Pokoju Jakuba" V. Woolf)


V. Woolf, Pokój Jakuba, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2009

................................................................................................................................................

Judith BUTLER"UWIKŁANI W PŁEĆ"

Klasyczna już pozycja amerykańskiej profesor Uniwersytetu Kalifornia w Berkeley – Judith Butler – nareszcie przetłumaczona na język polski! Jest to zresztą jedyna większa praca Butler w całości opublikowana w naszym rodzimym języku (do tej pory musieliśmy się zadowolić jedynie kilkoma fragmentami jej publikacji bądź krótszymi wypowiedziami).

Uwikłani w płeć (książka w kręgach feministycznych i queerowych bardziej chyba znana pod ang. tytułem: Gender Trouble: Feminism and The Subversion of Identity) została wydana nakładem Wydawnictwa Krytyki Politycznej (odpowiedzialnego za wydajanie dzieł niezwykle istotnych dla współczesnej myśli lewicowej, takich autorów, jak Althusser, Dunn, Žižek).

Praca Judith Butler jest pod wieloma względami przełomową, rozpoczęła na dobre rozrost teorii queer oraz krytyczną refleksję nad feminizmem.

Książka podzielona jest na trzy istotne dla Butler części.
W pierwszej z nich – Podmioty biologicznej płci/kulturowej płci/pragnienia, Butler rozprawia się z tożsamościami, z budowaniem kategorii kobiety i mężczyzny, osoby heteroseksualnej i homoseksualnej. Opowiada nam interesującą i wciągającą historię o tym, jak płeć nasza i seksualność zostały skonstruowane przez Władzę i Język, przez który Władza przenika i rozprasza się na niewidzialne nici, za które pociąga Ona nami jak marionetkami.
W części drugiej – Zakaz, psychoanaliza i wytwarzanie heteroseksualnej matrycy, Butler stara się dać pełny obraz swojej krytyki przemyśleń strukturalistycznych i strategii psychoanalizy, poddaje swym przemyśleniom teorie Lacana i Freuda, a także opisuje schemat działania matrycy heteroseksualnej, w której świat naszej kultury jest umieszczony.
Trzecia część – Subwersywne akty cielesne – przedstawia teorie Julii Kristevej, Michela Foucaulta, Monique Wittig. Butler, dzięki przede wszystkim właśnie ich refleksjom, stara się odszukać wyjście z całej tej zaistniałej poprzez Władzę, a utrzymywanej przez kulturę i Język, sytuacji – sytuacji pełnej przemocy, wymuszenia i niesprawiedliwości. Sytuacji, w której nie ma miejsca dla tych, którzy w opozycyjnych opcjach mężczyzna/kobieta, heteroseksualizm/homoseksualizm nie mogą odnaleźć swojego miejsca. Sytuacji uwikłanych w płeć, którzy szczerze i usilnie pragną się z niej wydostać. Książka Butler jest pozycją dość trudną w odbiorze, wymagającą sporo cierpliwości, skupienia i swego rodzaju elastyczności umysłu. Książka jest napisana naukowym stylem, jednak czytanie i – co prawda, dość powolne – jej rozumienie daje dużo satysfakcji. Nad polskim odpowiednikiem tytułu Gender Trouble rozgorzała zresztą całkiem ciekawa dyskusja. Ja osobiście przychylam się do pozytywnych ocen formy Uwikłani w płeć, która w naszym rodzimym języku wspaniale oddaje sens, przesłanie pracy Judith Butler.

W polskim wydaniu zawarto także wprowadzenie autorstwa Olgi Tokarczuk, które wydaje się w istocie najsłabszym – i nie do końca pasującym – punktem całej publikacji. Choć wywód Tokarczuk czyta się lekko (zwłaszcza w porównaniu z językiem autorki Uwikłanych...), to zgodność jego treści z pełną pracą Butler jest raczej znikoma.

Reasumując – tę pozycję NALEŻY mieć w prywatnej biblioteczce i NALEŻY się sumiennie i dokładnie zapoznać z jej treścią.
Interesujące, wciągające i zaskakujące... Wikłające... w samo siebie! Szczerze polecam!
hs


„Zadaniem Uwikłanych w płeć było pokazanie, jak pewno założenia oparte na nawyku i przemocy udaremniają już samo myślenie o tym, co w dziedzinie płci jest w ogóle możliwe. Książka ta miała również przeciwdziałać wszelkim próbom używania dyskursu prawdy nastawionym na odebranie pełnoprawności mniejszościowym praktykom płciowym i seksualnym.(...) Najbardziej uderzyło mnie to, jak paniczny strach przed owymi praktykami czyni je czymś w ogóle nie do pomyślenia. Czy na przykład rozpad binarjen opozycji płci jest tak potworny, tak straszny, że należy uznać go za niemożliwy z definicji i odrzucić jako narzędzie heurystyczne w rozważaniach o płci?” (fragment podchodzącej z 1999r. Przedmowy autorki do Uwikłanych w płeć)

Image Hosted by ImageShack.us

Judith Butler, Uwikłani w płeć, Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2008

................................................................................................................................................

"HOMOSEKSUALIZM. PERSPEKTYWA INTERDYSCYPLINARNA"

„Homoseksualizm. Perspektywa interdyscyplinara” jest pozycją tyleż ciekawą i wciągającą, co niezbędną dla kogokolwiek, kto tym zjawiskiem bądź teorią queer się interesuje. Może stanowić swego rodzaju Biblię dla osób rozwijających swe horyzonty i pragnących poznać to, czym homoseksualizm jest, jak odbierany jest przez (polskie, lecz nie tylko) społeczeństwo, co to queer theory oraz jak żyją na co dzień pary homoseksualne.

Książka stanowi wybór dziewiętnastu artykułów podzielonych na trzy części. W pierwszej z nich, zatytułowanej: „Homoseksualizm: wielowymiarowy zarys zagadnienia”, polscy badacze seksualności i teorii queer przedstawiają rudymentarne wiadomości na temat homoseksualności. Wśród autorów znajdziemy tu Zbigniewa i Michała Lwa-Starowicza, Stanisława Dulko, Jacka Kochanowskiego i Joannę Mizielińską.

Część druga, o wszystko mówiącym tytule: „Homoseksualizm: kulturowe egzemplifikacje”, próbuje zmierzyć się z zagadnieniem tworzenia, konstruowania tożsamości oraz kultury lesbijek i gejów, a także przedstawić podstawowe informacje z zakresu antropologii społeczno-kulturowej, prawa, historii czy religii (ciekawe artykuły na temat kościoła szwedzkiego oraz islamu i ich postaw wobec osób homoseksualnych).

Część ostatnia („Studenckie studia nad zjawiskiem homoseksualizmu”) zawiera cztery interesujące i odkrywcze artykuły studentów skupionych wokół sekcji genderowej Koła Naukowego Studentów Socjologii UJ. Dowiedzieć się z nich możemy kilku ważnych informacji na temat zjawiska kampu, publicznego wizerunku osób homoseksualnych w Polsce, a także aspektów wychowywania dzieci przez pary gejowskie i lesbijskie. Niezwykle ciekawy zdaje się artykuł Arkadiusza Stanisława Więcha dotyczący kwestii osób homoseksualnych w czasie trwania Polski Ludowej.

Reasumując, książka niniejsza, choć o charakterze naukowym, stanowić może nieskomplikowany, obiektywny i pełny wstęp do problematyki homoseksualizmu i seksualności w ogóle. Poznać możemy dzięki tej lekturze to, jak kształtował się przez stulecia obraz homoseksualności, jak wyglądają te postawy w czasach dzisiejszych, jak podchodzi do omawianej sfery biologia, psychologia, historia, antropologia, socjologia, filozofia, prawo, religia. Jakie postawy reprezentuje teoria, a jakie praktyka.

Pozycja absolutnie niezbędna! Gorąco polecam!
hs


"Nieniejsza praca jest próbą opisu zmieniającego się na naszych oczach świata, w którym następuje przemiana intymnych relacji, powstają nowe formy zależyłości, odbiegające od tego, co przekazuje wzorzec kultury dominującej, opisujące życie z perspektywy jednorodności." (fragment Wprowadzenia)


Image Hosted by ImageShack.us

Homoseksualizm. Perspektywa interdyscyplinarna, red. Krystyna Slany, Beata Kowalska, Marcin Śmietana, Zakład Wydawniczy NOMOS, Kraków 2005.

................................................................................................................................................

Leela GANDHI "TEORIA POSTKOLONIALNA. WPROWADZENIE KRYTYCZNE"

Pierwszy w Polsce podręcznik omawiający teoretyczne aspekty jednego z działów tzw. „nowej humanistyki”, jakim są studia postkolonialne. Książka Leeli Gandhi, napisana dość przystępnym, łatwym w odbiorze językiem, wprowadza czytelnika w skomplikowany świat postkolonializmu, zglobalizowanego świata, w którym swobodny przepływ kapitału, informacji technologicznej i filozoficznych teorii napotyka przeszkody związane z budzącymi się tożsamościami narodowymi krajów postkolonialnych. Książka omawia teorię postkolonialną, ukazując ją na tle takich zagadnień, jak feminizm, humanizm, marksizm, poststrukturalizm czy literatura. Gandhi serwuje również syntezę idei czołowych badaczy postkolonializmu, m.in. znanych już polskiemu czytelnikowi Frantza Fanona i Edwarda Saida. Pozostając biernym acz spostrzegawczym obserwatorem, Leela Gandhi stworzyła pracę, która jest (a przynajmniej stara się być) całkowicie obiektywna, co niewątpliwie jest jedną z największych zalet tej książki.

Jeśli nie mieliście szansy na spotkanie się z zagadnieniem postkolonializmu, ta książka może być dla Was rewelacyjnym wstępem do bliższego zapoznania się z nim. Poszerza myślowe horyzonty, daje głębszą świadomość tego, czym i kim jesteśmy, a czym i kim są ludzie, którzy żyją w innej od naszej rzeczywistości. Czy rzeczywiście tak bardzo się od siebie nawzajem różnimy?

hs

„W żadnym miejscu tej książki nie kieruję się motywem postkolonialnej żądzy odwetu. Nie jest też moim zamiarem marginalizowanie Zachodu (...). Jeśli ta książka ma jakieś przesłanie, to mówi ono, że postkolonializm powinien bardziej różnicować swe odniesienia i uczyć się, jak najlepiej przemówić do świata, w imieniu którego zabiera głos. I jeszcze to, że postkolonializm powienien ułatwić demokratyczną wymianę poglądów między zantagonizowanymi spadkobiercami kolonialnej schedy” (fragm. Przedmowy do „Teorii Postkolonialnej” L. Gandhi)

Image Hosted by ImageShack.us

Leela Gandhi, Teoria postkolonialna. Wprowadzenie krytyczne, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 2008.

................................................................................................................................................


Agnieszka GRAFF "RYKOSZTEM. RZECZ O PŁCI, SEKSUALNOŚCI I NARODZIE"

Zbiór esejów Agnieszki Graff – związanej z ruchem feministycznym pisarki, publicystki i tłumaczki (m.in. eseju „Własny pokój” Virginii Woolf), napisany przyjemnym językiem, obsadzony błyskotliwymi spostrzeżeniami, celnymi ironicznymi uwagami i usprawiedliwionym sarkazmem.
Książka Agnieszki Graff porusza sprawy, z przymrużeniem oka rzecz ujmując: z kilku najzupełniej codziennych przyczyn, nam współczesne. Mamy więc do czynienia z od lat brylującymi w polskim mainstreamie i politycznym dyskursie zagadnieniami, takimi jak równouprawnienie, aborcja, prawa mniejszości seksualnych itp. Graff ustawia je pod okularem swego badawczego i nader wnikliwego umysłowego mikroskopu. Odkrywa rzeczy oczywiste, które nie dla wszystkich jednak wydają się oczywistymi. Mamy tu więc dogłębną analizę równouprawnienia „po polsku”, rodzimego spojrzenia na aborcję, judaizowania gejów, wspólnego klepanie się po plecach politycznej braci (a raczej bractwa) i taktyki wiodących polskich mediów. Wnioski wydawać by się mogły przewidywalne, ale są zaskakujące. Śmiać się nad tym wszystkim chce. Śmiać! Przez łzy.
Rzecz o polskiej (choć, co prawdziwe, ale i bardziej smutne - nie tylko polskiej) – zasadzie: prawo(!)myślni strzelają prosto do swych abstrakcyjnych celów, jednak obrywa trójwymiarowa, fizyczna „cała-reszta”. Rykoszetem.
hs

"I o to chyba właśnie chodzi. Mam wrażenie, że w Unii ideologom IV RP podobają się tylko pieniądze, a cała reszta kojarzy im się z postkomuną. Niech nam Unia da fundusze strukturalne i dopłaty dla rolników - książki kształtujące postawy obywatelskie napiszemy sobie sami. A jeśli dziecko wróci ze szkoły zatroskane o los wielorybów, nędzę w krajach Trzeciego Świata, wyzysk w supermarketach albo, nie daj Boże, o los lesbijek, to tatuś konserwatysta wybije mi te głupstwa z głowy." (fragment eseju "Co śmieszy polską prawicę" z tomu "Rykoszetem...")

Image Hosted by ImageShack.us

Agnieszka Graff, Rykoszetem. Rzecz o płci, seksualności i narodzie, Wydawnictwo WAB, Warszawa 2008

................................................................................................................................................

Dubravka UGREŠIĆ "NIKOGO NIE MA W DOMU"

Najnowsza pozycja Dubravki Ugrešić (Chorwatki z pochodzenia, obywatelki świata z wyboru i po trosze z przymusu; więcej o autorce w naszej KOLEKCJI OSÓB ZWIĄZANYCH Z FEMINIZMEM), wydana w bieżącym roku nakładem wydawnictwa Znak, to zbiór napisanych w latach 1998-2007 esejów (część z nich ukazała się na łamach „Gazety Wyborczej”).
Tym razem pisarka próbuje się rozprawić z niezwykle trudnym wątkiem (który w mainstreamie ostatnimi czasy jest nader często podejmowany), jakim jest tożsamość, czy to narodowa, etniczna, czy seksualna, językowa, kulturowa, osobista. Książka Ugrešić stara się odpowiadać na zupełnie bieżące pytania, dotyczące (samo)określenia człowieka jako jednostki samodzielnej, ale również i przynależącej (nolens volens) do określonych grup społecznych, państwowych, kulturowych etc. Jednak Dubravka nie pozostawia czytelnika i bez pytań, jej zbiór esejów rozjaśnia niektóre kwestie, ale równocześnie stawia pytania, na które odpowiedzi szukać powinien każdy mieszkaniec naszego globu. Ugrešić opowiada o sytuacji kobiet w dzisiejszym świecie, o sytuacji postjugosłowiańskich obywateli państw już całkowieice niejugosłowiańskich (chociaż właśnie w Jugosławii się wychowali, tam egzystowali i razem współtworzyli jugosłowiańską rzeczywistość), o fantomie polskiego hydraulika, sukcesywnie poszerzającego pole swej działalności na Zachodzie i wciąż święcącego tam swe fantazmatyczne tryumfy, o współczesnych mediach, o kapitalizmie i komunizmie, o pytaniach: „Kim tak właściwie jestem i co tutaj tak właściwie robię?”. Błyskotliwe wnioski autorki przyprawiają czytelnika o dreszcz przerażenia: Czy z zewnątrz rzeczywiście nasz dzisiejszy świat tak okropnie się przedstawia? Na to pytanie, niestety, każdy musi odpowiedzieć sobie sam.
Szczerze polecam!
hs

„Czy Zachód rzeczywiście pokonał Wschód czy też jest odwrotnie? Czy tylko tak można pociągnąć nić, czy tylko tak można rozpruć ochronny mur, który latami oddzielał Wschód od Zachodu, uważając przy tym, że nic się nie stało? Czy sejsmografowie je zataili i czy naprawdę nikt nie zauważa rys? Czy naprawdę nikt nie widzi, że trwa tajemny proces globalnej osmozy? I co takiego właściwie dzieje się ze mną?” (fragment eseju „Osmoza” z tomu „Nikogo nie ma w domu”)

Image Hosted by ImageShack.us

Dubravka Ugrešić, Nikogo nie ma w domu, Wydawnictwo Znak, Kraków 2008

................................................................................................................................................

Dorota MASŁOWSKA "MIĘDZY NAMI DOBRZE JEST"

Najnowszy utwór Doroty Masłowskiej, podobnie jak ostatni: „Dwoje biednych Rumunów mówiących po polsku”, ma formę dramatu, a powstał na zamówienie Teatru Rozmaitości w Warszawie i Schaubühne am Lehniner Platz w Berlinie. Format książki –160x180 mm, w środku kilka ciekawych ilustracji Marcina Nowaka, liczba stron – 88, oprawa twarda, treść – zabójcza!

Ostatnią pozycją, nad którą równie spazmatycznie łkałem ze śmiechu, było książkowe wydanie scenariuszy grupy Monty Pythona. Dramat Doroty Masłowskiej jest rewelacyjny, jego treść – morderczo śmieszna. Uwagi autorki, jej błyskotliwe sformułowania, cięte refleksje, trafne określenia, wypływający zewsząd cynizm i ironia, stylistyczny misz-masz języka (a to i zdania z wierszy typowo barokowych możemy przeczytać, a to istne złoża onomatopei) przyprawia o zachwyt. Masłowska ośmiesza wszystko: kapitalizm i komunizm, czasy wojny i czasy współczesne, niemoc starości, naiwność dzieciństwa i głupotę wieku średniego, patriotyzm i nienawiść do ojczyzny, bogactwo i biedę, tolerancję i jej brak. Dostaje się po łbie i pseudointelektualistom i gejom, i aktorom, i prezenterkom TV, i paniom pracującym w sklepie i tym roznoszącym ulotki. Genialne hiperbolizacje Masłowskiej to mistrzowskie połączenie kunsztu języka z bazą naprawdę trafnych obserwacji, dzięki nim łatwiej jest autorce przekazać swoje myśli i refleksje. Nad jej dramatem, jak na dobrą tragikomedię przystało, można się i śmiać i płakać, i do zastanowienia się nad tym wszystkim zmusza i do szczerego uśmiechu nad niepojętą i zwariowaną rzeczywistością, która nas otacza.
Gorąco polecam!
hs

"HALINA: To jeszcze nic, myśmy nie byli we Włoszech. Ale nie byłam zadowolona W OGÓLE, że tam nie pojechaliśmy. Zapomnij! Do jedzenia nic specjalnego. Włoszczyzna, orzechy, kapusta włoska, pieczeń rzymska, ta ich pizza to mrożona z promocji z Tesco, wyobraź sobie, że z pleśnią. Zjadłam, bo nie wyrzucę, ale żeby strawić to bardzo przelekramowane, więc pojechaliśmy jeszcze do Rygi. Poza tym nie było sensu jechać, bo papież już nie został człowiekiem, tylko Niemcem. Dobrze, że tam nie byłam i nie zrobiłam zdjęć, to ci nie pokażę." (fragment dramatu "Między nami dobrze jest")

Image Hosted by ImageShack.us

Dorota Masłowska, Między nami dobrze jest, Lampa i Iskra Boża , Październik 2008

................................................................................................................................................

Virginia WOOLF "MIĘDZY AKTAMI"

Ostatnia powieść Virginii Woolf wreszcie przetłumaczona na język polski!!!
Rok 1939, kilka tygodni przed wybuchem II wojny światowej. Koszmar, jaki zaczyna rozgrywać się w kontynentalnej Europie został w książce przedstawiony jako ogromne niebezpieczeństwo, które istnieje, którego oddech możemy poczuć na własnej skórze, ale które nas w tajemniczy sposób dotknąć nie może. Bo my znajdujemy się w samym centrum Anglii, w jednym z jej domów, który „został zbudowany od północy, by uciec od natury, a nie od południa, by korzystać ze słońca”. Uczestniczymy w rozwoju wydarzeń jednego z ciepłych, czerwcowych dni, czekamy na rozpoczęcie się dorocznego widowiska przygotowanego przez okolicznych wieśniaków. Należymy do elity, palimy papierosy, pijemy poobiednią herbatę, dyskutujemy, a przy okazji poznajemy kolejnych bohaterów: ich wygląd, losy, poglądy, myśli, to, czego się boją i to, co ukrywają przed resztą świata. Płyniemy wraz z liczbą przerzucanych kartek, zatrzymując się nad błyskotliwymi uwagami dotyczącymi bezpośrednio świata nas otaczającego. Poznajemy tajemnice życia, zawoalowane wspaniałymi literacko i znaczeniowo, zagadkowymi metaforami. Dostrzegamy ponadczasowe prawdy ukryte w lekkim, źródlanym, plastycznym, tak charakterystycznym dla V. Woolf językiem.

Treść powieści „Między aktami” może być dla wiernych czytelników tej angielskiej pisarki po prostu wtórna. Sama książka być może (w przekazie) nie jest wybitna (jeśli brać pod uwagę wcześniejsze dokonania Woolf), ale jest bez wątpienia świetna pod względem estetyki. „Między aktami” to swoista synteza poprzednich prac pisarki, połączenie motywu upływu czasu („fruwanie” przez epoki historii znane z „Orlanda”, czy przez epoki życia – z „Fal”) z jego zastygnięciem, w rozmiłowaniu się w chwili, w rozciąganiu jej w zupełną nieskończoność („Pani Dalloway”, „Do latarni morskiej”). Zawarcie w książce fragmentów udramatyzowanych dodaje jej (oprócz treściowych) istotnych walorów estetycznych. Można się więc pokusić o stwierdzenie, że „Między aktami” jest najdojrzalszym literacko dziełem Virginii Woolf.
Książka naprawdę godna polecenia: kilka godzin niezwykle przyjemnego czytania!
hs

"Dzisiaj? Pani Manresa była przerażona. Czy dzisiaj jest przedstawienie? Przez myśl jej nawet nie przeszło, że to dzisiaj. Nigdy nie ośmieliliby się narzucać, gdyby wiedzieli, że to dzisiaj. I, oczywiście, ponownie zabrzmiał karylion. Isa słyszała pierwsze uderzenie, potem drugie i trzecie - jeśli będzie mokro, to w stodole, a jeśli ładnie, to na tarasie. A jak będzie: mokro czy ładnie? I wszyscy spojrzeli w okno. Wtedy otwarły się drzwi. Candish oświadczył, że przyjechał pan Giles. Pan Giles zejdzie za chwileczkę." (fragment powieści "Między aktami")

Image Hosted by ImageShack.us

Virginia Woolf, Między aktami, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2008

................................................................................................................................................

Grace Jones 'HURRICANE'

Najnowszy album, dziesiąty już w dorobku Jamajki Grace Jones, modelki o wyjątkowym, androgynicznym wyglądzie, wokalistki i aktorki, wydany został w 19 lat po ostatnim krążku (‘Bulletproof hart’ z 1998r.). Na ten swoisty kominbak fani Grace Jones czekali tak samo niecierpliwie jak swego czasu wielbiciele Kate Bush czy Blondie. I czego się doczekali...? Album ‘Hurricane’ powstał przy współpracy Grace m.in. z triphopowcem Tricky’m, jamajską grupą produkcyjną zajmującą się muzyką reggae – Sly and Robbie i brytyjskim muzykiem i producentem Bruce’m Woolley’em. Co otrzymaliśmy dzięki tej kooperacji? Płytę naprawdę, naprawdę świetną.
Dawny, niepowtarzalny styl Grace Jones został na krążku zachowany, ale wzbogacono go o pewne walory (tu duża zasługa Tricky’ego) współczesnej muzyki, oprawa została unowocześniona i dostosowana do, innych już przecież niż te 20 lat temu, muzycznych oczekiwań. Muzyka stała się przez to głębsza, „poważniejsza”, niekiedy budząca przerażenie i mrożąca krew w żyłach. Tak więc, fani „starej” Grace Jones rozpoznają w ‘Hurricane’ swą diwę sprzed 19 lat, ale płyta może spodobać się i młodszym słuchaczom o troszkę już zmienionym (przede wszystkim przez rozwój technologiczny) odbiorze muzyki. A wszystko okraszone świetnymi tekstami, w których mamy i autobiograficzną "Williams' Blood", korporacyjnego kanibala, huragan, wyrywający z ziemi drzewa i tajemniczego diabła w życiu Grace Jones. Głębia tekstów i powaga większości muzycznych aranżacji tworzą naprawdę niepowtarzalny klimat.
Płyta rewelacyjna, którą szczerze polecamy!
Diwa powróciła!
hs

Image Hosted by ImageShack.us

Grace Jones "Hurricane", Sony BMG , 2008

Dla zaostrzenia muzycznego apetytu, zamieszczamy klip promującego krążek singla ‘Corporate cannibal’:


................................................................................................................................................

Maria PESZEK "MARIA AWARIA"

Maria Peszek nadchodzi! Z nową płytą pod pachą (i książką w zanadrzu!). Bać się?
„maria Awaria” to świetna płyta, płyta na piątkę w skali pięciopunktowej. Spójna, wyśmienita muzycznie (do współpracy nad produkcją Marysia zaprosiła Andrzeja Smolika), o tekstach typowo marysiopeszkowych: żartobliwych, celnych, autoironicznych, nierzadko cynicznych, inteligentnych, rymowanych, poetyckich, a niekiedy i o charakterze manifestacyjnym. I jak „miasto-mania” była płytą miasta, tak „maria Awaria” jest płytą ciała, cielesności. Mamy więc i kobiety-pistolety, Marię z awarią, reksa, co odzywa się na słowo seks, cioty z unijnej wspólnoty, gejszę bez kimona oraz inne ciała właśnie. Mijamy ich przecudnej urody napletki, wydepilowane łona, niedzielne biusty, rozłożone ręce, rozsunięte uda, rozkosznie kłujące zarosty, brwi, które otwierają kosmosu drzwi. Bo najnowszy krążek Marii Peszek opiewa i gloryfikuje cielesność, bezpruderyjnie rozprawia się z namiętnością, seksem, mimowolnie, jakby od niechcenia mówi o tym, co na co dzień przesłania kurtyna z napisem tabu.
I choć niektóre źródła podawały, że Marysia ma nadejść niczym Björk ‘with twigs and branches’, że będzie supergłośno i ekstramocno, że nastąpi prowokacyjnie silne uderzenie, to stylistycznie płyta nie różni się zbytnio od poprzedniej. Mamy więc i liryczne, płynące piosenki (np. „Marznę bez ciebie”, „Rozpuda”, „Maria awaria”), umieszczone obok bardziej skocznych rytmów („Hujawiak”, „Muchomory”), a w utworze „Miłość w systemie Dolby Surround” również słyszymy deklamację z męskim głosem w roli głównej (na „miasto-manii” w tej „roli”- Bartek Waglewski). Ale czy krążek na tym stracił? Wręcz przeciwnie – dużo zyskał, a styl Marii Peszek skrystalizował się słuchaczom już chyba w całej swej niezwykłej postaci.
Gorąco polecamy!
hs
Image Hosted by ImageShack.us

Maria Peszek "maria Awaria", Kayax, 2008

................................................................................................................................................

Sylwia CHUTNIK "KIESZONKOWY ATLAS KOBIET"

Książka lekka, a za razem do głębi przygnębiająca. Forma prosta, ale treść mądra i pełna trafnych spostrzeżeń. Książka-atlas, książka-encyklopedia, książka-leksykon, a wszystko o polskich kobietach. Po prostu – książka o polskich kobietach o wyraźnej wymowie feministycznej, ale przeznaczona nie tylko dla polskich kobiet. Bo poznając przeplatające się, smutne koleje losu różnych postaci, (rozpoczynając od niewesołej egzystencji Czarnej Mańki, przez historię łączniczki z lat II wojny światowej –Marii i dzieje panopana Mariana, na opisie małej buntowniczki Marysi kończąc), można dojść do wniosku, że ich losy nie są jednostkowe: stają się one alegorią całego świata i relacji w nim panujących. Poszukiwanie Boga, walka o byt i jego utrzymanie, o godność i spełnienie. Język płynie, a my razem z nim. Wciągający opis warszawskiej Ochoty urasta do rangi przedstawienia nie tylko całej Polski, ale właśnie i świata, bo to nie jest opowieść o poszczególnych osobach, ale o ludziach w ogóle, o ich smutnych, żałosnych egzystencjach, które, zupełnie niechciane, zostały im odgórnie przydzielone w dniu narodzin, jako nie dar, a kara właśnie, przymusowe praca w kamieniołomach, ciągła walka z przeciwnościami. Nic nie zaskakuje, wszystko przytłacza i obciąża.
Smutne to wszystko, ale bardzo prawdziwe.
hs

"A Polska Matka, wiadomo, nie umiera ot tak sobie, tylko wstępuje do nieba. Normalnie bez biletu, na cwaniaka, siada na odkurzacz okrakiem i pędzi na samą górę. Tam przybija piątkę z Maryją i leci zmywać naczynia po ostatniej wieczerzy. A jeszcze gdera pod nosem:"No cholery jedne, co oni tu nawyprawiali, barłóg taki zostawić na stole, przecież to dzicz jakaś, wszystko wylane, okruchy na ziemi, szmatą po łbie zdzielić, toby zaczęli szanować pracę cudzą. Najłatwiej to sobie łazić wte i nazad, głosić jakieś kocopały, a posprzątać to już nie łaska, mesjasze zasrane." (fragment "Kieszkonkowego atlasu kobiet")

Image Hosted by ImageShack.us

Sylwia Chutnik, Kieszonkowy atlas kobiet, Korpowacja Ha!art, Kraków 2008

................................................................................................................................................

Virginia WOOLF "WŁASNY POKÓJ. TRZY GWINEE"

Dwa eseje słynnej pisarki Virginii Woolf to nakreślenie problemu kobiet pełne trafnych refleksji i bystrych sformułowań. Pozycja absolutnie obowiązkowa, a dla począkujących - dobre wprowadzenie w kwestie zniewolenia kobiet na przestrzeni historii, ich problemów, walk, dążeń, pracy wkładanej w to, by córkom, wnuczkom, następnemu pokoleniu kobiet żyło się lepiej. Silna krytyka wojny, poszukiwania rozwiązania kwestii walki mężczyzna-kobieta, wytykanie palcem winnych, ale i powolne odkrywanie możliwości upragnionego kompromisu. Tekst okraszony inteligentnymi, dobitnymi, nierzadko ironicznymi refleksjami daje obraz klarownej wypowiedzi, manifestu, protestu przeciwko braku równouprawnienia kobiet i mężczyzn. A to wszystko napisane pięknym, "płynącym" językiem Virginii Woolf. Książka bez chrzęstów i załamań, której forma eseju sprawia, że to, co należałoby zamknąć w trudnym i przynudnawym podręczniku, daje się przeczytać w ciągu kilku godzin. Fascynujących i pełnych odkryć godzin.
hs

"Umysł młodej panny formowano z myślą o małżeństwie. Z myślą o przyszłym małżeństwie brzdąkała na pianinie, ale nie mogła grać w orkiestrze; rysowała niewinne scenki rodzajowe, ale nie mogła szkicować aktów; czytała niektóre książki, ale nie mogła czytać innych; czarowała i konwersowała. Z myślą o małżeństwie wychowywano jej ciało: przydzielając jej słuzące, zabraniając samej wychodzić z domu, trzymając ją w zamknięciu i odmawiając jej prawa do samotności. A wszystko po to, żeby swoje ciało zachowała nietknięte dla męża. Jednym słowem, wszystko, co mówiła, co myślała i co robiła, było podporządkowane zamążpójściu. Czy mogło być inaczej. skoro jedynym dostępnym jej zawodem było małżeństwo?" (fragment eseju "Trzy Gwinee" z tomu "Własny pokój. Trzy gwinee" w tłumaczeniu Ewy Krasińskiej)

Image Hosted by ImageShack.us

Virginia Woolf, Własny pokój. Trzy gwinee, wydawnictwo Sic!

Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Różne
AKCJE BIAŁEJ ŁECHTACZKI, czyli sprawdź, co robimy

KONKURSY

WASZE PRACE, czyli Ty przesyłasz, my publikujemy

WSPÓŁPRACA
Cytat miesiąca
"Zostałam feministką w alternatywie wobec zostania masochistką ." Sally Kempton
Ankieta
Czy jesteś za związkami partnerskimi dla par jednopłciowych?

tak

nie

tak, ale nie w Polsce

Musisz się zalogować, żeby móc głosować w tej Ankiecie.


Załóż : Własne Darmowe Forum | Własną Stronę Internetową | Zgłoś nadużycie